Jeżeli chcesz otrzymywać informacje z naszego portalu podaj swój e-mail
DRODZY CZYTELNICY Nie pozostawajmy bierni, szczególnie wiosną, gdy dzień staje się dłuższy i mamy więcej możliwości, aby zrobić coś dla siebie. Szukajmy inspiracji do zmiany na lepsze. Może by tak schudnąć? To niełatwe, ale warto – dla zdrowia. Najpierw trzeba centymetrem zmierzyć swój problem w pasie. Przeczytać tekst „Od decyzji do działania” i z mgławicy marzeń o talii osy wydobyć konkretny cel „schudnę”. Potem należy uczynić z niego swoje hasło przewodnie i przejść do działania! To może być świetny pomysł na siebie. A że dobrze go mieć, nie tylko w kwestii wyglądu, uświadomi nam reportaż w rubryce „Niezwykli zwykli ludzie”. Nauczmy się też – korzystając z wiedzy prof. A. Kokoszki – negocjować z samym sobą ustępstwa niezbędne w dziele zmian na lepsze: zamiast smażonego schabowego duszony indyk (smażony dla niepoznaki w niedzielę!). Życzymy sukcesów i (wiosennej) pogody ducha.
Redakcja
POMYSŁ NA SIEBIE Na pierwszy rzut oka „oaza spokoju”. Łagodny głos, delikatny uśmiech i wnikliwe, inteligentne spojrzenie. Sama jednak twierdzi, że ta fizjonomia bywa niekiedy myląca. Jeżeli trzeba postawić na swoim i np. „wykłócić się” o swoją kolejkę w poczekalni u diabetologa, to też to potrafi. (Ja tylko ustaliłam panie wg ustalonej wcześniej kolejności, żeby nie było, że ze mnie taka kłótliwa emerytka – asekuruje się później). Ania Ługowska, warszawianka z wyboru, diabetyk z przypadku i miłośniczka górskich wędrówek.
OD DECYZJI DO DZIAŁANIA Porażki w realizacji celów bywają bolesne i zniechęcające. Jednak są też dla nas informacją zwrotną, co zmienić, jak w przyszłości działać, aby uniknąć rozczarowań. Typowa przeszkoda, która utrudnia nam podjęcie działania, bardzo często wynika z braku planu. Nie wyodrębniamy w nim kolejnych małych kroków, albo cel stawiamy sobie zbyt ogólny czy zbyt ambitny – nie umiemy racjonalnie ocenić możliwości jego realizacji. Tak też było w przypadku pani Basi: na początku planowała codzienne ćwiczenia i drastyczne ograniczenie dietetyczne. Utrzymanie tak restrykcyjnego planu przez dwa miesiące było praktycznie niemożliwe do zrealizowania.
RUSZYŁA MACHINA Dla niektórych zbyt ospale, w opinii innych – na mało precyzyjnych zasadach. Faktem jest jednak, że ruszyła wreszcie refundacja pomp insulinowych dla pacjentów do 18 roku życia. O terapii pompą, precyzji dawkowania insuliny i o tym, że tak naprawdę nie o samą pompę chodzi, lecz o cały proces leczenia, rozmawiamy z dr n. med. Ewą Pańkowską, diabetologiem ze szpitala przy ulicy Działdowskiej w Warszawie. Czyli pani praktyka lekarska pokazuje, że wymóg dokładności do 0,05 j/godz. w przypadku dzieci najmłodszych jest jak najbardziej słuszny? – Fakt, że są dwie grupy pacjentów, wyniknął z życia. Cóż ja poradzę na to, że małe dziecko woli pompę lżejszą, a jego leczenie wymaga większej dokładności? To nikomu nie powinno przeszkadzać, wręcz przeciwnie – dzięki temu procedura ma wyższą jakość. Jestem lekarzem i oczywiste jest, że mam na uwadze dobro pacjentów, a nie interes firm. Chcę mieć narzędzie, którym będę mogła jak najlepiej leczyć. Narzędzie najlepsze z możliwych dla malutkich pacjentów i równie dobrze dobrane dla dzieci starszych. Dla przykładu: dobowe zapotrzebowanie dziecka na insulinę wynosi tylko 5 jednostek insuliny. Tę liczbę trzeba podzielić na 24 godziny, na co najmniej 7 bolusów posiłkowych. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, jak niezmiernie ważna jest precyzja dawkowania? A dotyczy ona – jak już mówiłam – i bazy, i bolusa.
PSYCHOLOGIA LECZENIA Wiele metod stosowanych w tradycyjnych programach edukacyjnych okazało się nieskutecznych. Obecnie za najbardziej uzasadniony w psychoedukacji chorych (i ich rodzin) uważa się kierunek empowerment – wzmacnianie zdolności samostanowienia. Wykłady czy materiały edukacyjne, zalecenia dawane podczas wizyty mają bez porównania mniejsze znaczenie niż praktyczne ćwiczenia ukierunkowane na kształtowanie motywacji pacjenta. Słuszna jest opinia jednego z badaczy: „W rzeczywistości nie zależnie od tego, co proponujemy pacjentowi, niezależnie od tego, jak jest to doskonałe i potencjalnie przydatne, jest do niczego, dopóki nie zaistnieje to u pacjenta w realnym codziennym życiu”.
Z INSULINĄ W TOREBCE Szybko biegnący czas, praca zawodowa czy prowadzenie domu niosą za sobą ryzyko, że pochłonięte codziennymi obowiązkami kobiety zapomną o zajmowaniu się swoją cukrzycą. Co zrobić, żeby choroba nie przeszkadzała w codziennym życiu? Czy możliwe jest pogodzenie insulinoterapii z wieloma obowiązkami? Teresa: Codziennie rano tuż przed śniadaniem mierzy poziom cukru i wstrzykuje insulinę. Po zastrzyku wyrzuca zużytą igłę do specjalnego pojemnika. Tak samo postępuje wieczorem. – Moja insulina to taka mieszanka – śmieje się Teresa. – Dzięki temu oszczędzam na jednym wstrzyknięciu. Dwufazowa mieszanka insuliny analogowej zawiera insulinę uwalnianą w dwóch fazach. Faza pierwsza działa tuż po wstrzyknięciu, w fazie drugiej insulina uwalnia się przez 24 godziny. Dzięki temu analog insuliny działa w czasie posiłków i pomiędzy nimi.