Jeżeli chcesz otrzymywać informacje z naszego portalu podaj swój e-mail
Będzie drożej źródło: wyborcza.pl, Adam Leszczyński Miłe wiadomości przed świętami! Dzisiejsze gazety piszą głównie o jednym - o drożyźnie. Drożeje "właściwie wszystko", inflacja jest wysoka. Ale Polacy nadal kupują więcej. Np. prezydent kupił sobie nową flintę za 8 tys. zł. Przegląd prasy w piątek "Drożyzna u bram" - pisze na pierwszej stronie "Polska. The Times". "Na początku roku wzrośnie akcyza na wyroby tytoniowe, biopaliwa oraz olej napędowy. W listopadzie mocno wzrosły ceny leków i - jak przewidują specjaliści z branży medycznej - ten trend utrzyma się w najbliższych miesiącach (zdrożeją m.in. insulina i leki na astmę). Tegoroczna susza ciągle winduje ceny żywności, w 2012 r. wzrosną one o co najmniej 5 proc. O tyle urosną też ceny prądu".
"Od Nowego Roku wzrosną ceny gazu i prądu" - to "Rzeczpospolita". Gaz pójdzie w górę o 6-8 proc., prąd 4,5-6 proc. Taryfy jeszcze nie są zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki. "Mogę tylko powiedzieć, że Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo chce dwucyfrowego wzrostu taryfy - mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE (...) Analitycy podkreślają, że w Polsce regulator rynku energii pilnuje, by skok cen był jak najniższy, co nie jest w interesie spółek, tylko konsumentów".
"Leki jak papier toaletowy w PRL: brakuje ich, więc pacjenci robią zapasy" - to z kolei "Dziennik Gazeta Prawna". Polacy wykupują leki w aptekach, bo boją się, że od 1 styczna wzrosną ceny. DGP: "Tymczasem Ministerstwo Zdrowia uspokaja i zapewnia, że nie ma powodów do paniki. Przekonuje, że w przyszłym roku leki będą tańsze i na pewno dla nikogo ich nie zabraknie. Ale szczegółów dotyczących cen nie zdradza, nikt więc nie wie, co znaczy >>taniej<<. To stwierdzenie odnoszące się do średniej czy do wszystkich medykamentów?".
Polacy nie dają się jednak przekonać ministerstwu. Zaufanie do obietnic urzędników mamy ograniczone. Ciekawe, dlaczego?
"- Codziennie przeżywamy prawdziwy najazd Hunów. Pacjenci zbierają recepty od kilku lekarzy na tę samą przypadłość i wykupują leki na zapas" - mówi "DGP" farmaceutka z Gdańska. Mała poprawka: kosztów najazdów Hunów nikt nie refundował. Poza tym jednak wszystko się zgadza.
Gazety piszą też o podwyżkach cen paliw. "Super Express'': "Podwyżka akcyzy, słaby złoty - to wszystko sprawi, że ceny paliwa poszybują w górę. Rozpacz czarna jak ropa".
W wielu miejscach czytam też o wzroście inflacji - wywołanej nie tym, że Polakom za szybko rosną płace, ale rosnącymi cenami energii. Droższe paliwo to droższy transport, czyli też wyższe ceny w sklepach.
Na razie jednak Polacy kupują: wydatki na święta wzrosną według sondażu OBOP o 5 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem (niestety prasa nie podaje ważnej informacji, czy ten wzrost uwzględnia inflację). Wojciech Rogacin pisze w "Polsce the Times": "Jak mieszkańcy średniowiecznych miast, w których szalała epidemia dżumy, Polacy nic sobie z tego nie robią. Jedni w obliczu rychłej śmierci biczowali się i pokutowali, inni bawili się w najlepsze, by przed zgonem użyć jeszcze trochę życia".
To oczywiście przesada: nikt tu od razu do grobu się nie wybiera. Ale spadek poziomu życia większość z nas bardzo wyraźnie odczuje.
Kto z Państwa miał np. ostatnio waloryzowaną pensję z powodu inflacji? Ręka w górę! Ja nikogo takiego nie znam. Np. wielu moich znajomych w mediach (liberalnych i prawicowych - barwa polityczna nie ma tu znaczenia) przeżyło w tym roku obniżki pensji, często o 20-30 proc. i cieszą się, jeśli jeszcze mają pracę. W ostatnich dniach słyszę np. pełne grozy opowieści o fali zwolnień w "Rzeczpospolitej", którą dziarska prawicowa ekipa pozostawiła nowemu właścicielowi głęboko pod kreską. Znajomy z jednej z telewizji poskarżył mi się niedawno, że wyceny materiałów spadły o 20 proc. od sierpnia.
Kto więc kupuje? Raczej nie dziennikarze. A więc kto? Nie wiem. Ale głowa państwa daje przykład. Prezydenta - jak pisze tabloid - "wciąż ciągnie do lasu":
"Prezydent kupił sobie nową flintę" - informuje "Super Express". "Gdy ubiegał się o fotel prezyednta, obiecał, że nie będzie już polował. Ale Bronisława Komorowskiego (59 l.) wciąż ciągnie do lasu i do myślistwa. Właśnie kupił sobie wykonaną specjalnie dla niego superstrzelbę przeznaczoną do polowań na ptactwo siedzące".
Życzę państwu miłych przedświątecznych zakupów - i pełnego portfela!