Jeżeli chcesz otrzymywać informacje z naszego portalu podaj swój e-mail
JAMES BROWN - CZŁOWIEK LEGENDA Zmarły 25 grudnia 2006 roku James Brown był największą legendą soulu, twórcą funka, ojcem chrzestnym hip hopu i rapu, wspaniałym artystą, a także bardzo barwną i kontrowersyjną postacią. Jego przeboje I Feel Good, Sex Machine czy Living In America znają wszyscy. Niewiele osób wie, że przez ostatnie lata życia leczył się na cukrzycę – która zresztą nie przeszkadzała mu w aktywnym życiu i pracy artystycznej.
Dziecko ulicy Urodził się 3 maja 1933 roku w Stanach Zjednoczonych, w Południowej Karolinie, w rodzinie o indiańsko-egipsko-chińsko-afrykańskich korzeniach. Jako małe dziecko został porzucony przez matkę i wychowywał się wśród krewnych i przyjaciół, najczęściej szukając szczęścia i przypadkowego zatrudnienia na ulicy. Od najmłodszych lat zdradzał wielki talent muzyczny, marzył też o karierze sportowca. Zadebiutował w latach 50., w czasach, gdy muzycy o afrykańskich korzeniach dopiero starali się przekraczać granice getta i rasowych uprzedzeń. Jako jeden z pierwszych odniósł w tej dziedzinie sukces - grał dla szerokiej, nie tylko czarnoskórej publiczności. W ciągu całej kariery wątek równego traktowania przedstawicieli mniejszości narodowych w Stanach był dla niego bardzo ważny – stał się piewcą wyzwolenia czarnych ze swym hymnem: I’m Black and I’m Proud.
Muzyk - biznesmen James Brown był samowystarczalnym człowiekiem – instytucją. Zasłynął jako niezwykle wymagający i surowy szef własnego zespołu, w którym wszystko musiało działać jak w zegarku, w stylu dokładnie przez niego zaplanowanym. Jako skuteczny menedżer i biznesmen, dobierając sobie odpowiednich współpracowników zawsze starał się przejmować całkowitą kontrolę nad swoimi produkcjami – płytami, koncertami, był właścicielem stacji radiowej i szefem własnej wytwórni płytowej. Mimo, że szybko zakończył edukację (porzucił szkołę w wieku dwunastu lat) twierdził, że to właśnie dzieciństwo spędzone na ulicy dało mu prawdziwą szkołę życia. Nauczyło go, że trzeba dbać o własne interesy – sprawiło też, że zawsze pozostawał nieufny wobec osób chętnych zbić fortunę na jego dokonaniach.
Szybkie życie James Brown to nie tylko wielki showman i skuteczny biznesmen. Zawsze czerpał z życia pełnymi garściami. Prowadził bardzo bujne i wystawne życie, miewał problemy z alkoholem i narkotykami. Wielokrotnie podejmował kurację odwykową, narkotyki i alkohol przyczyniły się też w późniejszych latach do jego problemów ze zdrowiem. W jego otoczeniu zawsze dużo było pięknych kobiet, które nie pozostawały mu obojętne, trudno więc się dziwić, że kolejne (cztery) małżeństwa Jamesa Browna rozpadały się po paru latach. Ze związków z kolejnymi partnerkami doczekał się aż ośmiorga dzieci. Każda z bliskich mu osób wiedziała jednak dobrze, że najważniejsza w jego życiu była zawsze muzyka.
Prezent od losu? Bezpośrednim powodem jego śmierci były komplikacje związane z zapaleniem płuc - niewiele natomiast osób wie, że James Brown będąc w średnim wieku odkrył, że jest chory na cukrzycę. Nieuregulowane i szalone życie gwiazdy estrady mocno odbiło się na zdrowiu mistrza soulu. Tracił kontrolę nad sobą i za posiadanie narkotyków oraz bicie żony trafiał parokrotnie za kratki. Odchodzili od niego najbliżsi współpracownicy, opuściła rodzina. James Brown powiedział, że dopiero wiadomość o tym, że jest chory na cukrzycę, odmieniła jego dotychczasowe życie. „Cukrzyca okazała się być jedną z najlepszych rzeczy, jaka mi się w życiu przytrafiła” – mówił sam James Brown. „Lekarze powiedzieli m bardzo jasno, że jeżeli od tego momentu nie zacznę żyć w odpowiednim stylu, najzwyczajniej w świecie umrę. I to był moment, w którym przewartościowałem całe swoje podejście do życia, przestałem się nad sobą użalać, przestałem budować w sobie frustracje skierowane do moich najbliższych i mocno zmotywowałem się, aby wreszcie zacząć kontrolować stan swojego zdrowia. Postanowiłem włożyć wiele wysiłku w odzyskanie mojej danej formy fizycznej, poprzez ciężką pracę, zdrowszy styl życia i pozytywne myślenie”. Pod wpływem cukrzycy James Brown zaczął o siebie dbać.
Wygrana walka Tak samo rzetelnie, jak zarządzał swoją karierą i swoim zespołem, James Brown postanowił zająć się zdrowiem. „Musiałem przede wszystkim stracić na wadze. Natychmiast zmieniłem dietę, zrezygnowałem z fast-foodowych, byle jakich przekąsek, pochłanianym przeze mnie o najdziwniejszych porach dnia i nocy. Wyeliminowałem słodycze i inne niezdrowe kuszące smakołyki. Zmieniłem też moje przyzwyczajenie przejadania się po koncertach, co było wynikiem rozładowywania stresu. Zacząłem jeść przed występami, co wyszło mi na dobre, ponieważ jedząc późno nie miałem co zrobić z całą tą energią. I w ten oto sposób zacząłem się lepiej czuć fizycznie i wiedziałem już, że również moje emocjonalne odrodzenie będzie tylko kwestią czasu”. – tak opowiadał o swojej przemianie związanej z chorobą w autobiografii „I Feel Good”. Szybko odczuł rezultaty swoich starań i pod koniec lat 90. na nowo ruszył pełna parą do pracy – koncertując i nagrywając nowe płyty (w 1999 był nawet na koncercie w Polsce). Pytany wtedy o to, jak utrzymuje się w tak świetnej formie odpowiadał: „ciężko pracuję i wcale dużo nie jem. Piję dużo wody i staram się unikać tłuszczu. Jeśli pozwalam sobie na tłuste udko kurczaka, potem rezygnuję z tłuszczu zupełnie, aby wszystko pozostawało w równowadze”. Koncertował jeszcze przez cały 2006 rok i dopiero pod koniec tamtego roku podupadł na zdrowiu. Wiadomość o jego śmierci była dla fanów na całym świecie wielkim zaskoczeniem – wierzyli w jego zapewnienia, że w 2007 roku wyruszy w nowe światowe tournee.