RedakcjaSklepReklamaArchiwumMapa serwisurss
CukrzycaDietaLeczenieŻycie aktywneUroda i zdrowieLudzie
sweet new

Wydarzenia
Sylwetki
Społeczeństwo
Blogowiec
 

Jeżeli chcesz otrzymywać informacje z naszego portalu podaj swój e-mail

 

moja cukrzyca



Książka R. Hanas

Diabetica

 

Ośrodki Pomocy Społecznej
Linki do stron o cukrzycy
Fundacje i stowarzyszenia
Linki organizacji
Oddziały NFZ
Rzecznik praw pacjenta
Biura praw obywatelskich
 

 
KRÓL ROCK’N’ROLLA
Tak, jak trudno wyobrazić sobie Amerykę bez święta dziękczynienia czy statui Wolności, tak trudno wyobrazić ją sobie bez Elvisa Presleya. Był pierwszą prawdziwą gwiazdą kultury popularnej, bożyszczem mas. Dla swoich fanów do dzisiaj jest jedynym prawdziwym Królem rock’n’rolla.

Elvis Aaron Presley urodził się 8 stycznia1935 r., w East Tupelo, Mississippi. Był jedynym synem Gladys i Vernona Presley. Rodzina nie była zamożna – matka pracowała jako szwaczka, a ojciec był kierowcą ciężarówki. Dużym pocieszeniem dla chłopca w tych trudnych czasach było chodzenie do kościoła – podczas uroczystości obchodzonych przez zgromadzenie, do którego należała rodzina, zawsze obecna była muzyka. Talent chłopca szybko zauważyło najbliższe otoczenie – w wieku 10 lat zdobył drugie miejsce na szkolnym konkursie talentów, a rok późnej dostał w prezencie swoją pierwszą gitarę. Podstaw gry uczyli go wujek i pastor. W 1948 r. rodzina Presleyów przeniosła się do Memphis, gdzie Elvis uczęszczał do szkoły średniej. Nie był prymusem, a ze szkolnej drużyny footballowej został usunięty, ponieważ odmówił skrócenia baków i zmiany fryzury, która w tamtych czasach, jak podaje Leopold Tyrmand, nosiła w Polsce wdzięczną nazwę „kaczy kuper”. Czas wolny najchętniej spędzał w czarnej dzielnicy, która cała rozbrzmiewała bardziej dynamicznymi i ciekawszymi kompozycjami, niż nadawane przez ówczesne radio „grzeczne” przeboje. Jednak kiedy w 1953 r. Presley ukończył szkołę średnią, nie marzył, że już wkrótce stanie się ucieleśnieniem marzeń milionów ludzi Już następnego dnia podjął pracę w sklepie z narzędziami, a później jako kierowca ciężarówki. Nie zrezygnował jednak z muzyki i wybrał się do studia nagraniowego, w którym za cztery dolary każdy mógł nagrać kilka utworów. „My Happiness” i „That's When the Your Heartaches Begin” tak spodobały się w studio, że pojawiły się w lokalnym radio.  Szybko stał się lokalną gwiazdą. W tym okresie, w życiu Presleya pojawił się pułkownik Tom Parker, który uważał, że wie, jak powinno wyglądać ucieleśnienie amerykańskiego snu, chciał również, aby to był także jego sen. Kiedy po raz pierwszy piosenka Presleya „Baby Let’s Play Mouse” znalazła się w pierwszej dziesiątce krajowej listy przebojów, Parker, wbrew uzgodnieniom z menedżerem Elvisa, wynegocjował sprzedaż jego kontraktu wytwórni RCA za sumę 35 tys. dolarów. Muzyk otrzymał 5 tys. dolarów zaliczki, za które kupił swojej mamie różowego Cadillaca.

Dziecko szczęścia
Kariera Króla toczyła się błyskawicznie; w 1956 r. był już znany w całym kraju, pojawiał się w programach telewizyjnych, a jego płyty, wśród nich słynna „Heartbreak Hotel”, nie schodziły z list przebojów. Dla Parkera, który został jego menadżerem, Presley był żyłą złota. Podpisał z nim kontrakt, który, jak się okazało, miał obowiązywać do końca życia artysty, a nawet dłużej, zgodnie z którym zgarniał 25% jego dochodów. Świat stał przed piosenkarzem otworem. Z tego okresu pochodzą popularne do dzisiaj piosenki „Blue Suede Shoes” czy „Love Me Tender” W tym samym roku Presley nakręcił także swój pierwszy film „Love Me Tender”, który okazał się niebywałym sukcesem. Jego piosenki, pełne namiętności, były jak powiew wolności w konserwatywnej Ameryce lat 50. Młodzi ludzie go uwielbiali, ale starsze pokolenie widziało w nim zagrożenie dla tradycyjnych wartości. Przyzwyczajeni do różnych eksperymentów scenicznych, nie możemy sobie wyobrazić, jakim szokiem obyczajowym był jego sposób tańca, który zyskał mu przydomek „Elvis the Pelvis” (ang. pelvis – miednica). Oburzenie moralistów było tak wielkie, że podczas występów telewizyjnych Król był pokazywany jedynie od pasa w górę. Sukcesy estradowe szły w parze z finansowymi. W marcu 1957 r. Presley kupił Graceland – dawny kościół, który przerobił na rezydencję.
Jego przeboje nie schodziły z pierwszych miejsc list przebojów, a największy idol Ameryki kręcił kolejne filmy, które także okazywały się hitami kinowymi: „Loving Sou” i „King Creole”. W trakcie kręcenia tego ostatniego, Presley otrzymał wezwanie do wojska.  Kolejne dwa lata gwiazdor spędził w Niemczech Zachodnich. Pozwoliło mu to podreperować image – z niegrzecznego chłopca, stał się wymarzonym synem wszystkich amerykańskich matek. Jednak ukochana mama artysty nie doczekała tej chwili. Zmarła w 1958 r., co Presley nazwał największą tragedią swojego życia. Gdy piosenkarz służył ojczyźnie, Parker dbał o jego, i swoje interesy, wypuszczając na rynek muzyczny co jakiś czas wcześniejsze nagrania. Kiedy więc wyszedł z wojska, wszyscy o nim pamiętali.

Tak żyją królowie
Chociaż z zewnątrz mogło się wydawać, że prowadzi życie o jakim marzą miliony ludzi, artysta czuł się osamotniony. Wiele osób uważało, że przyjaźń z K rólem to dobry i łatwy sposób na życie. Otaczali go pochlebcy, którzy lubili wydawać jego pieniądze, ale uniemożliwiali mu kontakt z rzeczywistością. Nawet jego ojciec i jego druga żona nie chronili go przed trenem „przyjaciół”, którzy zyskali sobie określenie „Mafia z Memphis”. Mimo tego, początek lat 60. to kolejne wielkie hity: „It's Now Over Never”, „Are You Lonesome Tonight”, ale też zmiany w życiu artysty. Związał się z Priscillą Beaulieu, która zamieszkała w Graceland. Zaskoczył również swoich fanów, gdy w 1961 r. na osiem lat porzucił występy, aby poświęcić się kręceniu filmów. Chociaż przynosiły artyście krociowe zyski, Presley był z nich niezadowolony. Jednak Parker, który stał za całym przedsięwzięciem i był odpowiedzialny za dobór scenariuszy, nalegał na dalszą pracę w tej formule. Była to z jego strony krótkowzroczność. W muzyce rozrywkowej rozpoczęła się brytyjska inwazja, której Presley, trzymany w złotej klatce, nie był do końca świadom. Stopniowo najwyższe miejsca list przebojów były coraz bardziej poza jego zasięgiem, a gwiazdor zaczął zamykać się w sobie. 1 maja 1967 r. poślubił Priscillę, a rok później urodziła się ich jedyna córka, Lisa Marie. Bojąc się, że został zapomniany, Król zdecydował się na powrót sceniczny. Powrócił w trasę koncertową, a jego piosenki na czołówki list przebojów.

Pomimo uwielbienia tłumów, artysta nie był szczęśliwy, a jego życie osobiste zaczęło się komplikować. W dniu swoich urodzin w 1973 r. złożył wniosek o rozwód. Mniej niż tydzień później, satelitarną transmisję programu Elvis: Aloha from Hawai obejrzało ponad miliard ludzi na całym świecie. I chociaż w tym okresie był bardziej popularny niż kiedykolwiek,  miał ogromne poczucie niespełnienia. Wielokrotnie  mówił, że chce porzucić karierę, jednak zobowiązania finansowe wobec osób, które „z niego żyły” nie pozwalały na to. Poczucie braku satysfakcji i osamotnienia sprawiło, że zaczął nadużywać narkotyków i nadmiernie jadł. Ogromnie tył, co nie pozostało bez wpływu na jego zdrowie. Ale publiczność i tak go kochała i chciała oglądać, a on, pomimo problemów, musiał nieustannie występować, ponieważ zobowiązywał go do tego kontrakt wynegocjowany przez Parkera, który po 1973 r.  zabierał połowę dochodów Elvisa. Heroiczne wysiłki na scenie nie mogły zapobiec nadciągającej katastrofie finansowej, a w jego otoczeniu nie było nikogo, kto chciałby i potrafiłby doradzić mu w tych kwestiach. Z rosnącą nadwagą, wiecznie pod wpływem leków, gwiazdor stawał się wrakiem człowieka. Jego organizm nie był wstanie wytrzymać dużego tempa pracy, które narzuciło mu jego otoczenie, traktujące Presleya jak maszynkę do robienia pieniędzy. 16 sierpnia 1977 r. został znaleziony martwy w łazience swojego domu Graceland. Lekarze stwierdzili atak serca, częściowo spowodowany nadużywaniem leków, które w ostatnich miesiącach życia przyjmował garściami. Dopiero kilka lat po jego śmierci, rodzinie udało się odzyskać prawa do jego spuścizny z rąk Parkera. Dzisiaj Graceland, zamienione w muzeum, przypomina miejsce kultu. Co roku odwiedza je prawie 700 tys. zwiedzających, a wielu spośród nich nadal nie wierzy w śmierć artysty i ma nadzieję, że Król jeszcze powróci.

Nr 03/2005
 

Dodaj swój komentarz

 

 






 

 
 
 
- strona główna - redakcja - sklep - mapa serwisu - cukrzyca - dieta - zdrowie i uroda - aktywny styl - ludzie - policz się -