Jeżeli chcesz otrzymywać informacje z naszego portalu podaj swój e-mail
MINISTERSTWO ZDROWIA ZAWIODŁO CHORYCH Źródło: Judyta Watoła, Gazeta Wyborcza Katowice, 2011-05-21 - Ludzie mieli nadzieję na nowe leki. Niestety, złudną - mówi Elżbieta Godyń, przewodnicząca zabrzańskiego koła Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
Chodzi o tzw. długo działające analogi insulin, które przez 12-24 godziny utrzymują jednakowy poziom cukru we krwi. Zalecane są przede wszystkim pacjentom, u których - mimo że regularnie zażywają insulinę - dochodzi do dużych wahań poziomu cukru. Im więcej takich wahań, tym większe jest ryzyko groźnych powikłań, jak uszkodzenie naczyń krwionośnych, powodujących utratę wzroku czy niewydolność nerek.
- Brałam analogi i wiem, jaka to wielka korzyść. Człowiek przestaje się bać, że nagle z powodu obniżenia się poziomu cukru zasłabnie - mówi Godyń. Na zwykłej insulinie budziła się w środku nocy, bo spadał jej cukier. Na analogu wreszcie mogła bezpiecznie spać. - Teraz mam pompę insulinową, ale niewielu chorych ma takie szczęście. Bardzo liczyli na to, że będą mieli łatwiejszy dostęp do analogów - mówi.
Miały zostać wpisane na listę leków refundowanych. Zwykłe insuliny kosztują od nieco ponad stu do stu kilkudziesięciu złotych, analogi - dwa razy tyle. Dla chorych to różnica rzędu 100-150 zł miesięcznie. Wielu pacjentów było jednak gotowych zapłacić więcej, bo korzyści z przyjmowania analogów są ogromne. - Mniejsze ryzyko powikłań oznacza, że można zaoszczędzić na innych lekach - tłumaczy Godyń.
Starania o wpisanie analogów na listę leków refundowanych trwały kilka lat. Także zabrzańskie koło PSD wysyłało w tej sprawie listy. Ministerstwo wielokrotnie obiecywało, że spełni oczekiwania chorych. Ostatecznie miało to nastąpić w grudniu. Protestowały jednak polskie firmy: Polfa Tarchomin i Bioton, które mają w swojej ofercie tylko zwykłe insuliny i bały się, że po wprowadzeniu analogów do refundacji stracą udziały w rynku.
Wiceminister Marek Twardowski powiedział, że nie ugnie się pod ich naciskiem i analogi na listę refundacyjną wpisze. 15 grudnia, na dzień przed jej ukazaniem się, nieoczekiwanie podał się jednak do dymisji, a nowa lista ukazała się bez analogów.
Ministerstwo Zdrowia ogłosiło wtedy, że analogi będą refundowane wybranej grupie chorych w ramach specjalnego programu terapeutycznego. Jego opracowanie zlecono prof. Krzysztofowi Strojkowi z Zabrza, krajowemu konsultantowi w dziedzinie diabetologii.
- Planujemy, że program zacznie być realizowany w pierwszym kwartale 2011 roku. Dla pacjentów to korzystniejsze rozwiązanie, bo zażywanie przez nich leku będzie cały czas monitorowane i bezpłatne - mówił "Gazecie" Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia.
Jest już jednak maj, a programu dalej nie ma. - Kryteria włączenia chorych do programu były gotowe już w styczniu - mówi prof. Strojek.
Żeby program wszedł w życie, potrzebna jeszcze była opinia Agencji Oceny Technologii Medycznych. Poproszono jednak o nią dopiero po dwóch miesiącach, 31 marca. Dlaczego tak późno? Tego ministerstwo wprost nie tłumaczy. Z pokrętnej odpowiedzi wynika jednak, że chodzi o pieniądze: "w szczególności ocenie zostaną poddane kryteria włączenia pacjentów do programu, przekładające się na wielkość populacji przewidzianej do objęcia programem i tym samym na koszty dla NFZ związane z realizacją przedmiotowego programu terapeutycznego".
Prof. Strojek obawia się, że program wcale nie wejdzie w życie. - Darmowa insulina dla 50 tys. pacjentów to ogromny wydatek, zważywszy, że już teraz refundacja leków dla pacjentów z cukrzycą pochłania 18 proc. budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia na leki - mówi.