RedakcjaSklepReklamaArchiwumMapa serwisurss
CukrzycaDietaLeczenieŻycie aktywneUroda i zdrowieLudzie
sweet new

Diabetyk i radio WNET - Diabetyk na fali - już 17.05.2012
Diabetyk i radio WNET - Diabetyk na fali - już 10.05.2012
Protest Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego
Nowy numer Diabetyka - MAJ 2012!
Diabetyk i radio WNET - Diabetyk na fali - już 26.04.2012
Rozstrzygnięcie SZYBKIEGO konkursu
Audycja w radio WNET - już 19 kwietnia - Diabetyk na fali!
Szybki KONKURS!
Maraton DBAM O ZDROWIE
Audycja w radio WNET: EDUKACJA DIABETOLOGICZNA - konieczność czy potrzeba?
 

Jeżeli chcesz otrzymywać informacje z naszego portalu podaj swój e-mail

 

moja cukrzyca



Diabetica

Książka R. Hanas

 

Ośrodki Pomocy Społecznej
Linki do stron o cukrzycy
Fundacje i stowarzyszenia
Linki organizacji
Oddziały NFZ
Rzecznik praw pacjenta
Biura praw obywatelskich
 

 
NIEZASTĄPIONY SOJUSZNIK


Cukrzycę zdiagnozowano u mnie w 2005 r. Miałem wówczas 51 lat. Choroba „ujawniła się” w trakcie rutynowych badań i niestety zdyskwalifikowała mnie jako zawodowego kierowcę. Musiałem odnaleźć się w nowej sytuacji (także zawodowo) i rozpocząłem leczenie.

Jako kierowca co pięć lat zobligowany byłem do okresowych badań. Podchodziłem do tego rutynowo, bo nigdy nie miałem większych problemów zdrowotnych. No, może poza jednym – odwiecznie lekko podniesionym poziomem triglicerydów. Za każdym razem lekarz nakazywał to samo, czyli zmniejszenie nadwagi. Po wykryciu cukrzycy, w pierwszym odruchu obłożyłem się fachową literaturą i miałem mocne postanowienie prowadzić bardziej higieniczny tryb życia. Z czasem mój zapał zaczął przygasać. Leczenie ograniczyłem do przyjmowania lekarstw i wizyt u lekarza rodzinnego po kolejne recepty.

MEDYK W RODZINIE
I tak żyło mi się całkiem spokojnie aż do czasu, kiedy moją chorobą zainteresowała się bratanica, absolwentka medycyny rozpoczynająca specjalizację internistyczną. To Basia, przeglądając moje badania, zasugerowała, że czas na włącznie do leczenia insuliny. Diabetolog potwierdził jej przypuszczenia i uświadomił mi, czym grozi zaniedbana cukrzyca.
Insulinoterapia wymogła na mnie zmianę trybu życia. Musiałem się zaprzyjaźnić ze wstrzykiwaczami insuliny, nauczyć się precyzyjnie przeliczać wymienniki węglowodanowe, a przede wszystkim regularnie badać poziom glukozy we krwi. W prezencie od Basi dostałem najnowszy model glukometru Accu-Chek Activ i z jej pomocą zacząłem rozpracowywać jego funkcje. Spodobał mi się duży wyświetlacz, co przy zaczynającej się u mnie dalekowzroczności okazało się bardzo wygodne. Poza tym zachwyciła mnie prostota obsługi – żeby dokonać pomiaru nie trzeba naciskać żadnych przycisków. Wystarczy wsunąć pasek do prowadnicy, nanieść niewielką kroplę krwi i odczekać 5 sekund. Ucieszyło mnie to, że glukometr zapamiętuje aż 350 wyników. Aby przejrzeć historię pomiarów wystarczy krótko przytrzymać guzik M, a na wyświetlaczu pojawia się ostatni pomiar. Natomiast przyciskiem S przechodzi się do kolejnych, coraz starszych oznaczeń. Korzystając z tych opcji, przez pierwsze miesiące insulinoterapii każdego wieczoru spisywałem z glukometru wszystkie pomiary, analizowałem, w jaki sposób dane jedzenie wpływa na moje glikemie. Uczyłem się cukrzycy na nowo. I nawet byłem z siebie dumny. Jednak wyniki badań wcale nie były rewelacyjne. Podwyższona hemoglobina i ciągle zbyt wysoki cholesterol. Nie bardzo wiedziałem, co z tym zrobić.

JESZCZE CZĘSTSZE POMIARY
Z pomocą przyszła mi po raz kolejny nieoceniona bratanica. Wystarczyło jej, że przejrzała historię pomiarów z mojego glukometru i od razu zwróciła uwagę, że nie kontroluję glikemii po posiłkach. Faktem jest, że skupiałem się raczej na tym, jaki jest poziom glukozy przed śniadaniem i przed obiadem, żeby wiedzieć, czy muszę zmienić dawki insuliny, ale nie przyszło mi do głowy, że po posiłku też warto sprawdzić, czy wszystko prawidłowo obliczyłem i przewidziałem.
Podejrzenie Baśki było słuszne. Okazało się, że mając glikemię poranną 90 mg/dl, po zjedzeniu śniadania wzrastała do 270. Podobnie było w przypadku obiadów, natomiast najmniejsze skoki odnotowywałem po kolacji. Ponieważ przez kilka dni nic się nie zmieniało, zapisałem się na konsultację do lekarza.

WIELKA ZMIANA
Podczas wizyty u diabetologa zastanawialiśmy się nad tym, co zmienić, aby uniknąć takiej huśtawki. Pierwsza sugestia była taka, by wyeliminować mleko, szczególnie podczas śniadania. Lekarz pytał też, czy przestrzegam  zasady podawania insuliny – czyli robienia zastrzyków na około 30 minut przed posiłkami. Przyznałem, że nie zawsze czekałem aż lekarstwo faktycznie zacznie działać i spożywałem posiłek wcześniej. Nie sądziłem bowiem, że to jest takie ważne.
Lekarz zaproponował zmianę insuliny ludzkiej na analog szybko działający. Gdy stosuje się analog, nie trzeba robić przerw pomiędzy iniekcją a jedzeniem, a dodatkowo nie ma konieczności jedzenia drugiego śniadania i podwieczorku. Ponieważ moja waga ciągle była zbyt duża, przystałem na zmianę terapii. Na odchodnym, lekarz przypomniał mi o konieczności skrupulatnego monitorowania glukozy.

GLUKOMETR – MÓJ POMOCNIK
Zmiana insuliny wymagała około tygodniowego okresu przejściowego, kiedy glikemie były nieco nieprzewidywalne. Po tym czasie – kiedy wieczorem spisywałem z glukometru wszystkie pomiary wraz z godzinami i uzupełniałem to informacjami o tym, co w danym dniu jadłem – wszystko zaczęło układać się w logiczną całość. Żeby ułatwić mi prowadzenie notatek, Basia pokazała mi, w jaki sposób mogę klasyfikować swoje pomiary – jako glukozę przed i po posiłku. W Accu-Chek Activ jest możliwość oflagowania wyników, jabłko oznacza pomiar przed posiłkiem, ogryzek po posiłku. Flagowanie to dziecinnie prosta sprawa – kiedy na wyświetlaczu pokazuje się wynik badania, bez wyjmowania paska przyciskam S, aż do momentu pojawienia się właściwej ikonki. Do wyboru mam nie tylko symbol jabłka i ogryzka, ale też gwiazdkę. Zarezerwowana jest ona dla wyników, na które chcę zwrócić szczególną uwagę. Są to pomiary robione w czasie przeziębienia, stresu, zwiększonego wysiłku czy małych „grzeszków dietetycznych”. Aparat ma jeszcze jedną, bardzo pomocną funkcję – możliwość obliczania średnich z 7, 14 i 30 dni, z wszystkich, bądź tylko z wybranych pomiarów. Średnie glikemii poposiłkowych okazały się najwyższe, znacznie odbiegające od zalecanych norm. Dzięki temu znalazłem źródło moich dotychczasowych problemów.

POZYTYWNE ZMIANY
Przy nowej insulinie drugie śniadanie i podwieczorek rzeczywiście okazały się zbyteczne. Bez problemu (tzn. bez niedocukrzenia) udaje mi się dotrwać do obiadu, a potem do kolacji. Pierwsze efekty nowej terapii widoczne były już po trzech miesiącach. Hemoglobina obniżyła się, triglicerydy zaczęły zbliżać się do granicy normy, tej górnej granicy, ale jednak. Mam wrażenie (może nie złudne), że jestem zdrowszy niż 10 lat temu, bo czuję się dużo lepiej. Zapewne duże znaczenie ma też to, że schudłem 8 kg (zostało mi jeszcze 3 kg do osiągnięcia właściwej wagi).
Wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, że tak wiele może się zmienić na lepsze dzięki temu, że zacząłem sprawdzać poziomy glukozy po posiłkach! Bo za tym poszła zmiana terapii, ta z kolei spowodowała, że nie musiałem dojadać, dzięki temu stężenie glukozy we krwi zaczęło się wyrównywać, a w efekcie tego wszystkiego schudłem i znacznie poprawiły się wyniki badań. Niesamowita reakcja łańcuchowa... A zaczęło się tak niepozornie – od wywodów „mądralińskiej” bratanicy i małego glukometru.

Zbyszek z Białegostoku

 
Aktualny numer:




MAJ 2012
spis treści

 

 






 

 
 
 
- strona główna - redakcja - sklep - mapa serwisu - cukrzyca - dieta - zdrowie i uroda - aktywny styl - ludzie - policz się -